Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 stycznia 2016

Film na WEEKEND #7 - "Siedem dusz"

Tytuł: Siedem dusz
Tytuł oryginału: Seven Pounds
Gatunek: Dramat
Produkcja: USA
Premiera ogólnoświatowa:  19 grudnia 2008
Premiera w Polsce: 13 marca 2009
Reżyseria: Gabriele Muccino
Czas trwania: 123 minuty
Obsada: Will Smith, Rosario Dawson, Woody Harrelson, Michael Ealy

 
 
"W ciągu siedmiu dni, Bóg stworzył świat.
A w ciągu siedmiu sekund
ja mój świat roztrzaskałem."

Właśnie tymi słowami zaczyna się historia Bena Thomasa. No prawie tymi słowami, bo Bena poznajemy w chwili, kiedy wzywa karetkę przed popełnieniem samobójstwa. Kolejne spotkania nie będą należały do najprzyjemniejszych - widzimy go w roli karierowicza, biurokraty, pracownika urzędu podatkowego. W czarnym garniturze wygląda jak zimny, okrutny w stosunku do innych ludzi, nieuczciwy człowiek. Potworne potraktowanie niewidomego pracownika firmy mięsnej, nękanie papierami podatkowymi chorej kobiety. Od samego początku jesteśmy zrażeni głównym bohaterem.

piątek, 11 września 2015

Film na WEEKEND #6 - "The Loft"




Tytuł: The Loft
Gatunek: Thiller
Produkcja: USA 
Premiera w Polsce: 20 lutego 2015
Reżyseria: Erik Van Looy
Czas trwania: 98 minut
Obsada: Karl Urban, James Marsden, Wentworth Miller, Eric Stonestreet, Matthias Schoenaerts, Isabel Lucas.




Po tak długiej nieobecności w końcu wracam! Nowa szkoła, nowe otoczenie zupełnie wytrąciło mnie z równowagi. Nie byłam w stanie skleić chociaż jednego zdania. Moja wena wraca, a z nią ponowna chęć do czytania, bo przyznam szczerze, że w ostatnim czasie czytałam tylko sporadycznie. Czas nadrobić zaległości. Jest piątek, a wraz z nim długo pewnie wyczekiwany weekend. Ja osobiście jestem wyczerpana ciągłymi dojazdami do szkoły. Nareszcie można odpocząć, a wolny czas zawsze można spędzić, oglądając film. "The Loft" oglądałam dosyć nie dawno. Intryga, tajemnica, morderstwo. To coś co ja bardzo lubię. Jesteś ciekawy? Oglądnij zwiastun!

czwartek, 20 sierpnia 2015

Film na WEEKEND #5 - "Wiek Adaline"

Tytuł: Wiek Adaline
Gatunek: Melodramat
Produkcja: USA
Premiera w Polsce: 15 maja 2015 r.
Reżyseria: Lee Toland Krieger
Czas trwania: 110 minut
Obsada: Blake Lively, Michel Huisman, Harrison Ford, Ellen Burstyn, Lynda Boyd



Dawno na blogu nie było Filmu na WEEKEND. Po tak długiej przerwie postanowiłam wybrać film, który oglądałam stosunkowo niedawno. Dzisiaj przychodzę do was z wspaniałą, poruszającą i głęboką produkcją jaką jest "Wiek Adaline"


"Wieczna młodość czy wielka miłość?"






Piękna Adaline Bowman urodziła się na początku XX wieku. Jako dwudziestodziewięciolatka ulega strasznemu wypadkowi, na skutek którego przestaje się starzeć. Po dłuższym czasie Adaline musi zacząć się ukrywać przed władzami, które chcą poddać ją eksperymentom. Podróżuje, zmienia tożsamość. Jest zmuszona do pożegnań ze swoimi bliskimi, którzy starzeją się na jej oczach. Życie Adaline śledzimy przez prawie cały XX wiek. W końcu kobieta znajdzie miłość, dla której warto wyrzec się śmiertelności. Ale... czy to będzie możliwe?

Każdy z nas pewnie marzył o wielkiej miłości i o nieśmiertelności. Ja jako mniejsza dziewczynka zawsze chciałam żyć wiecznie, nigdy się nie starzeć, być zawsze młodą. Oglądając ten o to film, uświadomiłam sobie, że nieśmiertelność jest wręcz przekleństwem.
Tytułowa bohaterka pierwsze 30 lat swojego życia spędza jako spokojna kobieta. Wychodzi za mąż, rodzi swoją córeczkę. Lecz kiedy przychodzi do tego nieszczęsnego incydentu, jej zegar biologiczny nagle staje w miejscu, lecz w świecie, który wciąż mknie do przodu. 

Na początku można by pomyśleć, że to kolejna szablonowa produkcja filmowa o miłości. Zapewniam was, że tak nie jest. To film, który kryje w sobie głębokie wartości. Życie jakie prowadzi Adaline mogłoby się wydawać, że jest fantastyczne wręcz interesujące, kolorowe, niezwykłe, pełne nowych przeżyć, związków, ale tak naprawdę jest bardzo samotne. Takie życie jest pełne bólu, smutku, rozczarowań, kiedy człowiek musi oglądać jak jego najbliższa rodzina umiera.
W pewnym momencie wciąż piękna, młoda twarz staje się przekleństwem. Adaline po prostu rezygnuje z miłości.



Film "Wiek Adaline" poruszył mnie do głębi. Zwykła historia, a jednak posiadająca ogromny przekaz. Produkcja daje wiele do myślenia. Przypomina nam o wartościach, o których doskonale wiemy, lecz w pogoni za dniem o nich zapominamy. To opowieść o starzeniu się, o miłości, o rozstaniach i o świecie, który pędzi i nigdy się nie zatrzymuje. 

Zapomnijcie o gonitwie codzienności i porwijcie się magii miłości. Film polecam tym, którzy zechcą wieczorem przysiąść i poświęcić te niecałe 2 godziny historii Adaline. Moim skromnym zdaniem uważam, że naprawdę warto.


piątek, 7 sierpnia 2015

Film na WEEKEND #4 - "Mały Książę"

Tytuł: Mały Książe
Gatunek: Animacja, Fantasy, Przygodowe
Produkcja: Francja
Premiera w Polsce: 7 lipca 2015 roku
Reżyseria: Mark Osborne
Czas trwania: 108 minut
Dubbing: Małgorzata Kożuchowska, Aleksandra Kowalicka, Włodzimierz Press, Antoni Pawlicki, Piotr Adamczyk


O książce Antonie de Saint-Exupery "Mały Książę" nie muszę opowiadać. Wszyscy ją znamy, czy to ze szkoły, czy z różnych innych źródeł. Wszyscy wiemy kim jest Mały Książę i znamy chociaż rąbek jego historii. Dzisiaj nie będę recenzować tej przecudownej książki, lecz skupię się na ekranizacji, która jest już obecna w kinach.

Na premierę wybrałam się wraz z młodszą siostrą. Oglądając zwiastun "Małego Księcia" byłam bardzo ciekawa wizji Marka Osborna, którą nam, jako widzą próbuje przekazać. To nie jest tylko historia Małego Księcia, lecz wplecione zostały przede wszystkim dalsze losy pilota.




Może zacznę od tego, że strasznie się bałam, że ekranizacja może przyćmić fenomen tej książki. Bałam się, że film choć trochę zniszczy ten urok baśni. Po prostu miałam nadzieję, że Mark Osborne tego nie zepsuje. I nie zepsuł.

Nie wiem jak jest u was, ale jak ja pierwszy raz oglądnęłam zwiastun popłakałam się. Łzy spływały mi jak grochy. A najlepsze jest to, że przed obejrzeniem filmu, zwiastun widziałam cztery razy.... i tak, za każdym razem płakałam. Może to się wam wydawać z lekka dziwne, ale sam zwiastun wywołał we mnie silne emocje.

Akcja filmu rozgrywa się w rzeczywistości, gdzie Mały Książę kompletnie nie jest znany. Na pewnym osiedlu mieszka mała dziewczynka wraz ze swoją matką, która jest pracownikiem jakiejś dużej firmy. Swojej córce tworzy tzw. "Plan na życie", rozpisując jej harmonogram całych wakacji. Plan nauki jednak idzie w łeb, ponieważ dziewczynka poznaje swojego sąsiada. Stary pilot opowie jej o pewnym chłopcu mieszkającym na asteroidzie i utrzyma ją w przekonaniu, że tabele to nie sposób na życie. 

Mark Osborne najpierw "oswaja" widza. Wprowadza nas w świat jaki jest teraz. W świat, gdzie nie ma miejsca na wolny czas dla rodziny czy przyjaciół. Jest tylko praca i praca, która staje się najważniejsza. Dopiero potem przedstawia nam bardziej umowną i namacalną konwencję filmu kukiełkowego. 


"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..."


Należą się ogromne oklaski dla reżysera, który nie stworzył historii Małego Księcia "po bożemu", Podjął trud wprowadzając kino kukiełkowe. Tajemnica starego pilota daje nam możliwość domyślenia się, jakim jest teraz człowiekiem, co się z nim działo, po wróceniu z Sahary.
Osborne wprowadził jednak dodatkowy rozdział, gdzie główna bohaterka wyrusza we wspaniałą podróż i dowiaduje się, co spotkało później tytułowego bohatera. Ta część filmu odbiega od oryginału baśni, lecz ma tak samo mocny przekaz. Jednak ta część nie przypadła do gustu.

Sam film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Płakałam jak bóbr, a z sali wyszłam cała czerwona i zapłakana. Nie mogłam się otrząsnąć po tej ekranizacji. Byłam i nadal jestem rozbita na malutkie kawałeczki. Myślę, że stan  w jaki wprowadziła mnie ta produkcja filmowa, była także zasługą samego autora książki. Uwielbiam "Małego Księcia", a ekranizacja go przywróciła moje dawne emocje, kiedy czytałam powieść Antonie de Saint-Exupery. 

Uważam, że naprawdę warto iść do kina na tę animację. Film zrobiony dla dzieci, ale myślę, że główny przekaz jest kierowany jednak do dorosłych.

"Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym"

"Małego Księcia" przedstawiono w nowej i nieoczekiwanej wersji. Według mnie reżyser zachował ducha oryginału, dodając lekki przejaw świeżości samej baśni.




Gorąco polecam.

R.

sobota, 1 sierpnia 2015

Film na WEEKEND #3 - "Nieproszeni goście: + ZMIANY

Tytuł: Nieproszeni goście
Gatunek: Thiller, horror
Produkcja: Kanada, Niemcy, USA
Premiera w Polsce: 17 kwietnia 2009
Reżyseria: Charles i Thomas Guard
Czas trwania: 87 minut
Obsada: Emily Browning, Arielle Kebbel, David Stratharin, Elizabeth Banks


Cześć!
Post miał pojawić się już w czwartek, jak co tydzień, lecz nie byłam w stanie opublikować "Filmu na Weekend". Na blogu teraz dużo się pozmieniało. Praktycznie cały wizerunek strony uległ zmianie, co pochłonęło mój wolny czas.
Ale jak to się mówi: Lepiej późno niż wcale, a dzisiaj przychodzę do was z filmem, który spowoduję, że powieje tutaj trochę grozą...






Po dziesięciu miesiącach pobytu w szpitalu psychiatrycznym Anna w końcu wraca do domu. Wcześniej mama ginie w pożarze, a Anna próbuje popełnić samobójstwo. Kiedy opuszcza mury ośrodka, dowiaduje się, że jej ojciec związał się z młodszą od siebie pielęgniarką, która  opiekowała się jej chorą mamą. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że pierwszej nocy dziewczynę nawiedza duch matki, który za swoją śmierć obwinia Rachel, nową kobietę ojca. Anna i jej siostra zaczną prowadzić śledztwo, ale czy cokolwiek znajdą tego dowiecie się oglądając ten film.

Film "Nieproszeni goście" jest już dość stara produkcją. Sama historia jest dość konwencjonalna. Można by było powiedzieć, że film nie wychodzi poza granice gatunku, lecz idzie tym samym schematem. Dziewczyna, która traci matkę, próbuje poznać prawdziwą przyczynę jej śmierci. Nawiedzające ją duchy, różne insynuacje przyszłej macochy. W prawdzie nie ma tego powiewu świeżości, ale film był dla mnie dużym zaskoczeniem. A zakończenie... mistrzowskie. Od samego początku trop prowadzi do jednoznacznego odkrycia tej zagadki, lecz wszystko na końcu się zmienia. Reżyserowie przedstawili w takim sposób tę historię, że od ekranu nie można się oderwać. To film, przy którym trzeba być bardzo skupionym, bo można się naprawdę przegapić dużo istotnych szczegółów. Film się nie dłużył, ale wręcz odwrotnie. Czas szybko zleciał.

Jedno jest pewne, że możemy spodziewać się.... Krwi! Zwrotów akcji i niezrozumianych momentów, które dopiero na końcu nabierają sensu.

Dla kogo jest ten film? Na pewno dla osób, które lubią oglądać filmy, gdzie motywem przewodnim jest śmierć, choroba psychiczna, zagadka, krew.
To film dla osób o mocnych nerwach, bo w pewnych momentach naprawdę można się przestraszyć (bynajmniej ja tak miałam).

Gorąco polecam produkcję braci Guard!
A ci co już znają film "Nieproszeni goście" - napiszcie swoje opinie w komentarzach.

Czytelniczej soboty życzę!

R.

czwartek, 23 lipca 2015

Film na WEEKEND #2 - "Pitch perfect"

Tytuł: Pitch Perfect
Gatunek: komedia, muzyczny
Produkcja: USA
Premiera w Polsce: 28 września 2012
Reżyseria: Kay Cannon
Czas trwania: 92 min
Obsada: Anna Kendrick, Skylar Astin, Rebel Wilson, Anna Camp, Adam DeVine






Cześć wszystkim!
Zaczyna się Weekned, więc nie obejdzie się bez dobrej produkcji filmowej. Tym razem po mocnym filmie, wciskającym w fotel "Lucy" ( recenzja TUTAJ), postanowiłam wybrać coś lekkiego, przyjemnego i... śmiesznego!
Wybór padł na przezabawną komedię "Pitch Perfect", która na pewno was nie zawiedzie!






Beca, studentka pierwszego roku na Uniwersytecie Barton, nie wyraża żądnych chęci wstąpienia do jakiejkolwiek grupy studenckiej. W ostateczności decyduje się przyjść na przesłuchania do grupy a'capella "The Bellas". Razem z grupą szalonych dziewczyn startują w konkursie kampusów a'capella rywalizując z męskimi zespołami.
Beca wnosi dawkę energii do repertuaru, dzięki czemu stawiają czoła męskiemu chórowi. 
Czy uda im się wygrać?


Komedia połączona z częścią muzyczną daje przyjemność i niewiarygodne rozluźnienie po ciężkim bądź nudnym dniu. Mamy okazję obejrzeć film, który choć jest przewidywalny, jak na tego typu produkcję, można miło spędzić wieczór. Grupa a'capella występująca na scenie wykonuje repertuary połączania starszych utworów z hitami ostatnich lat. Muzyka jak najbardziej jest na plus, ponieważ szybko wpada w ucho, a same covery są bardzo dobrze zaśpiewane.
Wspólne przygody dziewczyn podczas długich podróży na konkursy znacznie je zbliża, co powoduje, że ich relacje się polepszają. Dialogi między bohaterami pozwalają nam się czasami pośmiać.
Produkcja ma pewne wartości m. in. możemy zobaczyć relację między dziewczynami, kiedy w grę wchodzi rywalizacja między sobą. Spełnianie marzeń i dążenie do postawionych sobie celów są jak najbardziej powszechne w tym filmie.
Jedyne co nie przypadło mi do gustu to marny wątek miłosny. Nie był zbytnio rozwinięty, lecz dość przereklamowany.

Ten film widziałam już z 10 razy, ale wciąż ponad 90 minut mija mi bardzo szybko. Mogłabym go oglądać i oglądać.

Jeżeli lubicie tego typu produkcje to jest to film dla was!

Polecam, tym co jeszcze go nie widzieli.

A tym co oglądali "Pitch Perfect" zapraszam do komentowania i wyrażania swoich opinii na temat ekranizacji.

R. :)

czwartek, 16 lipca 2015

Film na WEEKEND #1 - "Lucy"


Tytuł: Lucy
Gatunek: akcja, science-fiction
Produkcja: USA, Francja
Premiera w Polsce: 14 sierpień 2014
Reżyseria: Luc Besson
Czas trwania: 90 min
Obsada: Skarlett Johansson, Morgan Freeman, Analeight Tipton, Choi Min-sik, Arm Waked


Cześć!
Jutro już piątek, co oznacza, że weekend zbliża się wielkimi krokami! Praca jest męcząca, a zwłaszcza we wakacje, wiec dwa dni wolnego to idealny czas, aby oglądnąć jakąś dobrą produkcję. Dzisiejszy mój wybór padł na " Lucy"

Może się wydawać, że to kolejny film science-fiction, który jest prawdopodobnie bardzo podobny do każdego innego filmu z tego gatunku. Jakże to jest błędna myśl! Film, który obejrzałam już dwukrotnie, nie daje mi o sobie zapomnieć.






Film to opowieść o studentce, która mieszka na Tajwanie. Przez swojego chłopaka zostaje namówiona do dostarczenia teczki pewnemu biznesowi. Zanim się orientuje co się dzieje, zostaje jedną z zakładników pana Janga, gdzie na jego rozkaz do ich brzuchów zostają wszyte paczki z silną syntetyczną substancją przypominającą narkotyk. Substancja ta przenika do jej organizmu, powodując transformację Lucy. Potencjał jej mózgu zostaje uwolniony, o ona sama staje się nadludzka. Wszystko wokół odczuwa znacznie intensywniej i inaczej niż przeciętny człowiek.


Film oglądnęłam z polecenia mojej przyjaciółki. Już pierwsze klatki produkcji pochłonęły mnie całkowicie. 90 minut minęły mi w mgnieniu oka. Po tym jak zobaczyłam napisy końcowe, poczułam ogromny niedosyt. Za mało! Chciałam więcej! Ta twórczość filmowa wcisnęła mnie w fotel!
Ten film to jest coś! Świetne zdjęcia, dobrze zrealizowany pomysł na człowieka przyszłości, na człowieka tak wszechstronnego. Ten obraz filmowy od początku do końca trzyma w napięciu. Ciągle coś się dzieje. Zaskakuje. I to jest jeden z atutów ego filmu.

Komu mogłabym polecić ten film? Na pewno osobą, które chcą oderwać się od rzeczywistości i poddać się wirowi nieznanego i nowego świata Lucy. Ci, którzy uwielbiają filmy akcji tak jak ja, to jest to właśnie produkcja dla was! Jeśli nie lubicie tego typu filmów, akurat ten może was przekonać do tego gatunku.

Dla fanów, jak i mam nadzieję przyszłych fanów mam świetną wiadomość! Po osiągnięciach, jakie dokonał film "Lucy", reżyser nie mógł zrobić inaczej, jak podjąć się pracy nad kolejną częścią. Tak! Właśnie trwają prace nad filmem i mam nadzieję, że "Lucy 2" będzie tak samo fenomenalna jak pierwsza część.

Film jak najbardziej na plus! Jeśli oglądaliście już twórczość Luca Bessona to serdecznie zapraszam do komentowania. Chętnie poznam wasze opinie.

Życzę wam super weekendu!

R.