sobota, 24 października 2015

"Utrata" - Rachel van Dyken

Tytuł: Utrata
Tytuł oryginału: Ruin
Autor: Rachel Van Dyken
Seria: Zatraceni. TOM 1
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Data wydania: 4 luty 2015
Liczba stron: 304
Kategoria: literatura młodzieżowa, literatura amerykańska, New Adult, romans




Śmierć - temat ja najbardziej znany. O śmierci wiemy wszystko. Szczególnie to, że jest nieodwracalna i czeka na każdego z nas. Spowita czernią mroku i strachu stoi na skraju naszej życiowej drogi i poluje na naszą duszę, która wciąż chce żyć. Nie da się jej w żaden sposób przechytrzyć. Moja wyobraźnia działa dzisiaj zbyt dobrze. Ludzie umierają z wielu powodów. Może być to wypadek bądź przypadek. Częstą przyczyną jest choroba. W obecnych czasach jest to chlebem powszednim. Każdy z nas miał styczność ze śmiercią. Każdy wie jak działa, co robi z nami, do jakiego stanu doprowadza, kiedy zabiera kogoś kogo kochamy. Ta książka jest odbiciem tego co doświadczamy na co dzień w życiu.




Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, jest dziewczyną, która nie jedno przeżyła. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. W nocy budzi się z krzykiem na ustach. Od tamtego okropnego czasu unika wszelkich zobowiązań. Smutek jest jedynym znanym jej uczuciem. Ma wtedy wrażenie bezpieczeństwa, które tak na prawdę nie istnieje. Jest bardzo nieśmiała, co powoduje, że rozpoczęcie nauki w colegu jest dla niej nad wyraz trudne. Już w pierwszym dniu przypadkiem trafia na Westona - bardzo przystojnego i najbardziej popularnego chłopaka na uczelni. To od tego momentu wszystko wywraca się do góry nogami, a Kiersten ma szansę z ciemności wyjść na słońce.
Jednak los zawsze daje nam przeciwności i sprawia, że czas nie jest sprzymierzeńcem dla obu zakochanych. Chociaż Wes uważał, iż potrafi ją ocalić, to dając Kiersten wszytsko, tak na prawdę jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec przed nieuniknionym, ale jak można kogoś przygotować przed czym takim?

Książka wprawdzie zaczyna się banalnie. Zderzenie 18-letniej Kiersten z 21-letnim Wes'em jest zapalnikiem wspaniałych dalszych wydarzeń. Po pierwszych stronach można się spodziewać zwykłej historii miłości nastolatków. Ale szybko można się przekonać, że to nie do końca prawda.


"Czasmi musisz przejść przez piekło, aby znaleźć swoje niebo"

"Utrata" była książką, której poświęciłam parę godzin, dokładnie jedne wieczór. Nie spodziewałam, że tak wciągnie mnie ta historia. Żałowałam, że książka jest taka krótka! Od razu chciałam przeczytać kolejną część, tylko wtedy jeszcze nie była dostępna w Polsce.
Rachel van Dyken stworzyła dwóch młodych bohaterów, zatraconych w troskach. Oboje toczą swój własny bój z koszmarem. Każdy dzień dla nich jest wycieczką przez udrękę i bezdroża żalu oraz zniechęcenia. 
Kiersten to skromna, bardzo wrażliwa, niewinna dziewczyna. Pochodzi z małego miasteczka i marzy o znalezieniu spokoju i równowagi wśród nowych, młodych ludzi z colegu. 
Weston zaś jest zupełnym przeciwieństwem. Charyzmatyczny i pewny siebie, ale to tylko jego przykrywka, wewnątrz jest zupełnie inny. Syn jednego z najbogatszych ludzi świata, przystojniak szkolny, najlepszy zawodnik drużyny futbolowej. Lecz codziennie toczy walkę z chorobą, która zabiera mu powoli radość życia. 
Bardzo spodobała mi się postać Gabe. Jest bohaterem, którego nie do końca mogłam rozgryźć. Mroczny i tajemniczy.

Książkę czyta się kosmicznie szybko, co spowodowane jest tym, że większość treści składa się z dialogów pomiędzy bohaterami. Jest idealna forma spędzenia relaksującego i miłego czasu. Uważam jednak, że to jeden z mankamentów tej książki. Dlaczego? Zabrakło mi bardziej wnikliwych opisów samych bohaterów, czy sytuacji w których się znajdowali. Czas poświęcony powieści był jak najbardziej udany. Dał mi odetchnąć od męczącej rzeczywistości. Chwilami mnie bawiła, a  w niektórych momentach wzruszała, lecz nie płakałam potokiem łez. Może dlatego, że czytałam już jeszcze bardziej głębsze i poruszające książki. 

"Trudno jest żyć - łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic- tyle tylko, że cholernie trudno zostawić tych, których się kocha."

Jednak i tutaj autorka poruszyła wiele ważnych kwestii. Jedną z  ich jest choroba młodego człowieka, któremu zabierane są wszelakie radości życia. Teraz coraz więcej ludzi choruje. Są stawiani w obliczu śmierci, która potrafi pozbawić wszelkich sił i pragnień do podjęcia walki. W pewnym sensie, książka ta może być idealna dla ludzi, którzy przeżyli lub przeżywają coś podobnego. 
Zakończenie ogromnie mnie zaskoczyło, ale nie powiedziałabym, że w dość pozytywny sposób. 

"Utrata" to książka o młodzieńczej miłości, o silnym uczuciu jakim mogą obdarowywać się ludzie. Jest także o cierpieniu, bólu oraz  przede wszystkim o walce z chorobą i o tym, jakie to jest trudne. Przewidziana szybsza akcja serca, wypieki na twarzy, wielki uśmiech na twarzy i niekiedy słone łzy. 
Tak było ze mną. Książka z przesłaniem, które zmusza nas do refleksji nad tym, jak życie nasze jest kruche. 


"- Każdej nocy kiedy zamykam oczy moim największym lękiem nie jest 

śmierć. Nie jest nawrót raka czy, że stanie się mi się coś szalonego, jak 
strata włosów czy zębów. - Westchnąłem. - Moim największym lękiem, 
coś co mnie łapie za każdym razem gdy się budzę i zasypiam, jest to, że 
otworzę oczy i nie zobaczę twojej twarzy."

Gorąco polecam tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z tą lekturą!

Nie mogę się doczekać, kiedy skończę drugą część, "Toxic"

Czytelniczego dnia życzę!

R.

10 komentarzy:

  1. Utrata czeka już na mojej półce, ale szczerze mówiąc to nie wiem, kiedy się za nią zabiorę. Mam jednak nadzieję, że będzie to w najbliższej przyszłości.
    Pozdrawiam MonicasBooks
    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej książce nie trzeba dużo czasu poświęcać. Czyta się ją mega szybko i praktycznie jeden wieczór wystarczy, aby się w nią zagłębić. Gorąco polecam, bo jest to naprawdę ciekawa pozycja.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Nie byłam pewna co do tej pozycji, ale mnie ogromnie zachęciłaś.Mam nadzieję, że mnie także się spodoba.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. :)
    http://wsrodkartek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zachęcić do tej pozycji.
      Ja również mam nadzieję, że książka ci się spodoba.
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  3. Super recenzja!! Czekam na kolejny post!
    Zapraszam do mnie
    http://book-sloneczko-haribo.blogspot.com/2015/10/losing-hope.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog, kochana, przepiękny nagłówek ^^
    Ostatnio lubię czytać tego typu książki o problemach ludzi - dwa dni temu skończyłam "Powód by oddychać", czytałaś? Problem bohaterki naprawdę mi się spodobał jako temat wykorzystania w książce młodzieżowej, więc postanowiłam dać bardziej young adult pozycjom szansę :D
    Zapraszam do mnie na recenzję Fangirl!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! Nagłówek akurat robiłam sama z własnymi zdjęciami i myślę, że efekt wyszedł taki jaki akurat chciałam uzyskać.
      "Powód by oddychać" oczywiście że czytałam! Jest to moja ulubiona trylogia. Recenzje są u mnie na blogu. Jestem ciekawa czy nasze wrażenia po książce są takie same :D
      Lubię książki tego typu, a zazwyczaj najwięcej takich czytam na lato! :)
      Pozdrawiam cieplutko. I zaraz biorę się za Twoją recenzję. Jestem ciekawa czy nasze opinie są takie same jeśli chodzi o "Fangirl". :>

      Usuń
  5. Ach Utrata! Te emocje, które mi towarzyszyły, morze łez, które wylałam <3 Uwielbiam serię Zatraceni! Polecam wszystkie części :D
    Pozdrawiam
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie drugiej części i zapowiada się obiecująco. Bardzo fascynuje mnie postać Gabe. Jestem ciekawa jak potoczą się jego dalsze losy. Muszę jak najszybciej się tego dowiedzieć! :D
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  6. Nie czytałam, nie słyszałam, ale chyba zmienię to w najbliższej przyszłości. Brakuje mi trochę takiej fajnej, młodzieżowej książki o miłości. Może i bywają banalne, ale przynajmniej relaksują.

    OdpowiedzUsuń