Tytuł: Tam, gdzie śpiewają drzewa
Tytuł oryginału: Donde los árboles cantan
Autor: Laura Gallego Garcia
Wydawnictwo: Dreams
Tłumaczenie: Karolina Jaszecka
Data wydania w Polsce: 27 luty 2013
Liczba stron: 400
Kategoria: fantastyka, science fiction
Która z was nie marzyła nigdy o własnym zamku, o tytule królowej lub księżniczki, o wielkiej miłości do końca życia, o rycerzu na białym koniu? O długich sukniach, balach, wielkich ucztach i własnych komnatach? No dziewczyny, przyznawać się! Zakładam, że grupka nigdy o tym niemarzących jest naprawdę niewielka. W dzieciństwie sama to przerabiałam, przebierając się w za duże ubrania i buty mamy. To były czasy *-*
Dzięki tej o to powieści, przypomniałam sobie moje dawne marzenia, plany, które snułam jako dziecko. Uświadomiłam sobie jak one się zmieniły na przestrzeni lat. Z wiekiem one diametralnie się zmieniły, przemieniając mnie z dziecka w nastolatkę. Dlaczego przeczytałam tę książkę? W dużej mierze dzięki okładce. Sami przyznajcie, że jest cudowna, taka baśniowa. Biorąc ją w swoje ręce, kompletnie nie wiedziałam o czym to jest i nawet jak miałam ją już w domu nawet nie spojrzałam na opis z tyły okładki. Naprawdę dobrze zrobiłam, ale przejdę już może do sedna, czemu tak zauroczyłam się tą książką?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 marca 2016
poniedziałek, 5 października 2015
"Piękne Istoty" - Kami Garcia & Margaret Stohl
Tytuł: Piękne Istoty
Tytuł oryginału: Beautiful Creatures
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Trylogia: Kroniki Obdarzonch
Wydawnictwo: Łyński Kamień
Tłumaczenie: Irena Chodorowska
Data wydania w Polsce: 5 maja 2010
Liczba stron: 536
Kategoria: Young Adult, literatura amreykańska, paranormal romanse, fantastyka
Tytuł oryginału: Beautiful Creatures
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Trylogia: Kroniki Obdarzonch
Wydawnictwo: Łyński Kamień
Tłumaczenie: Irena Chodorowska
Data wydania w Polsce: 5 maja 2010
Liczba stron: 536
Kategoria: Young Adult, literatura amreykańska, paranormal romanse, fantastyka
"Gatlin nie wyróżniało się niczym szczególnym.
Byliśmy w samym środku zwyczajności.
Tak mi się przynajmniej wydawało.
Ale nie mogłem się bardziej mylić.
Była klątwa.
Była dziewczyna.
A na końcu był grób."
środa, 2 września 2015
"Biorąc oddech" - Rebecca Donovan
Tytuł: Biorąc oddechTytuł oryginału: Out of Breath
Autor: Rebecca Donovan
Trylogia: Oddechy (tom 3)
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Robert Kedzierski
Data wydania w Polsce: 8 kwietnia 2015
Liczba stron: 488
Kategoria: literatura młodzieżowa
Co zrobić, kiedy wszystko się wali i nic nam nie pozostaje? Co zrobić, kiedy nie mamy nic do stracenia? Kiedy myślimy, że nie mamy nic do zaoferowania drugiej osobie? Co zrobić, kiedy nie potrafimy poradzić sobie z przeszłością, jednocześnie z teraźniejszością? Co zrobić, kiedy nie widzimy swojej przyszłości?
"Biorąc oddech" jest ostatnią częścią przejmującej historii o nastolatce, która nie jedno przeszła.
czwartek, 27 sierpnia 2015
"Złodziej pioruna" - Rick Riordan
Tytuł: Złodziej pioruna
Tytuł oryginału: Percy Jackson and The Lightning Thief
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy - TOM 1
Wydawnictwo: Galeria Ksiżżki
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Data wydania w Polsce: 6 maja 2009
Liczba stron: 360
Kategoria: fantastyka, przygodowe
Życie Percy'ego od samego początku było pełne przeszkód. Co roku wywalany jest ze szkoły. Ma dwanaście lat i jest zwyczajnym dzieckiem z problemami, które w świecie rzeczywistym spotykamy na co dzień. Do czasu. Dysleksja, ADHD, kłopoty z koncentracją, nadwrażliwość emocjonalna. Zawsze wokół niego dzieją się dziwne, wręcz niewytłumaczalne rzeczy. Wywalono go już sześć razy z sześciu szkół. Taki jest właśnie Percy.
Tytuł oryginału: Percy Jackson and The Lightning Thief
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie olimpijscy - TOM 1
Wydawnictwo: Galeria Ksiżżki
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Data wydania w Polsce: 6 maja 2009
Liczba stron: 360
Kategoria: fantastyka, przygodowe
Życie Percy'ego od samego początku było pełne przeszkód. Co roku wywalany jest ze szkoły. Ma dwanaście lat i jest zwyczajnym dzieckiem z problemami, które w świecie rzeczywistym spotykamy na co dzień. Do czasu. Dysleksja, ADHD, kłopoty z koncentracją, nadwrażliwość emocjonalna. Zawsze wokół niego dzieją się dziwne, wręcz niewytłumaczalne rzeczy. Wywalono go już sześć razy z sześciu szkół. Taki jest właśnie Percy.
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
"Intruz" - Stephanie Mayer
Tytuł: Intruz
Tytuł oryginału: The Host
Autor: Stephanie Mayer
Wydawnictwo: Wydawnictwo dolnośląskie
Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Data wydania w Polsce: 3 kwietnia 2013
Liczba stron: 568
Kategoria: fantastyka, science fiction
Stephanie Mayer kojarzy wiele osób - głównie z sagi "Zmierzch", która posiada bardzo skrajne opinie.
Wypożyczając "Intruza" dwa lata temu we wakacje byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki. Zastanawiałam się wtedy, czy powtórzy się historia Belli i jej idealnego Edwarda? Zabranie jej na wakacje było jednym z najlepszych wyborów. Pomimo jej grubości przeczytałam ją bardzo szybko - wręcz za szybko. Minęło tyle czasu, a ja zapomniawszy tak wiele szczegółów z tej książki, postanowiłam do niej wrócić i ponownie ją przeczytać.
Tytuł oryginału: The Host
Autor: Stephanie Mayer
Wydawnictwo: Wydawnictwo dolnośląskie
Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Data wydania w Polsce: 3 kwietnia 2013
Liczba stron: 568
Kategoria: fantastyka, science fiction
Stephanie Mayer kojarzy wiele osób - głównie z sagi "Zmierzch", która posiada bardzo skrajne opinie.
Wypożyczając "Intruza" dwa lata temu we wakacje byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki. Zastanawiałam się wtedy, czy powtórzy się historia Belli i jej idealnego Edwarda? Zabranie jej na wakacje było jednym z najlepszych wyborów. Pomimo jej grubości przeczytałam ją bardzo szybko - wręcz za szybko. Minęło tyle czasu, a ja zapomniawszy tak wiele szczegółów z tej książki, postanowiłam do niej wrócić i ponownie ją przeczytać.
wtorek, 18 sierpnia 2015
"Oddychając z trudem" - Rebecca Donovan
Tytuł: Oddychając z trudem
Tytuł oryginału: Barely Breathing
Autor: Rebecca Donovan
Trylogia: Oddechy
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Data wydania w Polsce: 14 stycznia 2015
Liczba stron: 540
Kategoria: literatura młodzieżowa
Po dramatycznej nocy w domu swojej ciotki Carol, Emma ledwo uchodzi z życiem i nic z tego nie pamięta. Budzi się w szpitalnym łóżku w strasznym stanie. Carol nie stwarza już niebezpieczeństwa głównej bohaterce. Po odbytym procesie sądowym, w którym Emily nie musiała uczestniczyć, trafia do więzienia. Lecz ceną za to wszystko jest brak kontaktu ze swoim kuzynostwem Laylą i Jackiem, których tak bardzo kocha.
Emma powoli dochodzi do siebie. Wraca do szkoły. Zaczyna znowu grać ze swoją drużyną i pomimo skontuzjowanej kostki idzie jej naprawdę świetnie. Stara się wrócić do normalnego życia. Miłość do Evana kwitnie, a przyjaźń z Sarą wciąż trwa. Tylko to nie powstrzymuje innych od ciekawskich spojrzeń, od ukradkowych szeptów. Konsekwencje przeżyć z dawnego domu wciąż ścigają dziewczynę, tym razem w postaci koszmarów.
Po pierwszej części serii Oddechy "Powód by oddychać" - recenzję znajdziecie TUTAJ. miałam ogromny niedosyt. Po zakończeniu wciskającym w fotel, koniecznie chciałam się dowiedzieć jakie dalsze losy życie zgotowało Emmie.
Kiedy zaczęłam czytać "Oddychając z trudem" pierwsze 150 stron bardzo mi się dłużyły. Nic konkretnego się w nich nie działo. Czytało mi się bardzo ciężko i nie mogłam praktycznie przebrnąć przez te pierwsze rozdziały. W pewnym momencie chciałam już odłożyć książkę, odpocząć od tego trudu, jakie zadawało mi czytanie początku, lecz nie poddałam się i brnęłam dalej. Nawet nie wiedziałam kiedy, ale strony zaczęłam przewracać coraz szybciej, a w książkę byłam wciągana coraz bardziej. Wszystko nabrało tempa, a akcja diametralnie zaczęła się rozwijać.
Po sześciu miesiącach tej ciężkiej nocy, Emma decyduje się zamieszkać z matką. Czy to był dobry wybór? Pomyśleć by można, że wszystko wychodzi na prostą, lecz zaczyna poznawać Rachel, która porzuciła ją po śmierci ojca Emmy. W domu matka organizuje imprezy, przyprowadza nieznanych ludzi, wychodzi na całe noce. Zaczynają się dziać różne rzeczy, które nie pomagają Emmie podnieść się po tragicznych przeżyciach. Trafia z jednego piekła do drugiego, gdzie napawana koszmarami powoli nie radzi sobie. Z pomocą przychodzi jej Jonathan, obecny facet matki, który niespodziewanie staje się kimś bliższym dla Emmy. Jak potoczą się dalsze losy głównej bohaterki?
Swoim skromnym zdaniem uważam, że Rebecca Donovan ma talent do poruszania ciężkich, trudnych tematów. W pierwszej części mieliśmy do czynienia z przemocą domową, której padała ofiarą główna bohaterka serii. Tym razem autorka ofiaruje nam zupełnie nowe tematy. Dodając nowych bohaterów i nowe wątki, wprowadziła taką świeżość całej historii, przez co cała powieść stała się bardziej rozbudowana. Drugoplanowi bohaterowie są dobrze wykreowani. To oni dodają takiego smaku tej powieści.
Cieszy mnie fakt, że książka nie jest zbudowana tylko na negatywnych przeżyciach Emmy. Pomimo przykrych, złych sytuacji, wszystko jest przeplatane przez szczęśliwe i spokojne chwile, którymi może cieszyć się bohaterka. Kibicowałam Emmie za każdym razem, kiedy była podłamana.
Pomimo nadziei na lepszą przyszłość, którą zapewnia nam autorka, zakończenie po prostu rozbija na najmniejsze kawałeczki. Po przeczytaniu ostatnich rozdziałów, nie mogłam dojść do siebie. Przewijały się przeze mnie wszystkie emocje (tak jak i podczas całej książki), lecz przy zakończeniu wszystko było z powiększoną siłą. Byłam taka wściekła, że akurat tak się to skończyło. Przede wszystkim byłam zła na Emmę (nie będę pisać dlaczego, bo tego musicie dowiedzieć się sami).
Rebecca Donovan kończąc w ten sposób książkę, zmusza czytelnika do sięgnięcia po ostatni tom trylogii. To właśnie tam rozstrzygnie się całe zakończenie serii. Bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem "Bez tchu". Po części chciałam się jak najszybciej dowiedzieć co stanie się dalej z Emmą, a poniekąd nie chciałam się rozstawać z bohaterami, do których tak bardzo się przywiązałam.
Pomimo iż książka zawiera swoje wady, uważam że naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję. Nie dajcie zrazić się początkowi, który tak bardzo się dłuży, lecz brnijcie dalej, a może akurat spodoba wam się kontynuacja, jakże popularnej serii.
Książka ta zapewnia nam kolejną dawkę emocji. Budowanie relacji z matką, otwieranie się na innych ludzi, miłość, zdrada, problem z alkoholem są powszechne w lekturze. Właśnie to jest fundamentem całej powieści.
Jeżeli czytaliście "Oddychając z trudem" chętnie poznam wasze opinie. Podobała wam się? Macie jakieś uwagi co do tej książki? Piszcie w komentarzach.
A tym co jeszcze nie zapoznali się z twórczością Rebecci Donovan gorąco polecam!
R.
Tytuł oryginału: Barely Breathing
Autor: Rebecca Donovan
Trylogia: Oddechy
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Data wydania w Polsce: 14 stycznia 2015
Liczba stron: 540
Kategoria: literatura młodzieżowa
Po dramatycznej nocy w domu swojej ciotki Carol, Emma ledwo uchodzi z życiem i nic z tego nie pamięta. Budzi się w szpitalnym łóżku w strasznym stanie. Carol nie stwarza już niebezpieczeństwa głównej bohaterce. Po odbytym procesie sądowym, w którym Emily nie musiała uczestniczyć, trafia do więzienia. Lecz ceną za to wszystko jest brak kontaktu ze swoim kuzynostwem Laylą i Jackiem, których tak bardzo kocha.
Emma powoli dochodzi do siebie. Wraca do szkoły. Zaczyna znowu grać ze swoją drużyną i pomimo skontuzjowanej kostki idzie jej naprawdę świetnie. Stara się wrócić do normalnego życia. Miłość do Evana kwitnie, a przyjaźń z Sarą wciąż trwa. Tylko to nie powstrzymuje innych od ciekawskich spojrzeń, od ukradkowych szeptów. Konsekwencje przeżyć z dawnego domu wciąż ścigają dziewczynę, tym razem w postaci koszmarów.
Po pierwszej części serii Oddechy "Powód by oddychać" - recenzję znajdziecie TUTAJ. miałam ogromny niedosyt. Po zakończeniu wciskającym w fotel, koniecznie chciałam się dowiedzieć jakie dalsze losy życie zgotowało Emmie.
Kiedy zaczęłam czytać "Oddychając z trudem" pierwsze 150 stron bardzo mi się dłużyły. Nic konkretnego się w nich nie działo. Czytało mi się bardzo ciężko i nie mogłam praktycznie przebrnąć przez te pierwsze rozdziały. W pewnym momencie chciałam już odłożyć książkę, odpocząć od tego trudu, jakie zadawało mi czytanie początku, lecz nie poddałam się i brnęłam dalej. Nawet nie wiedziałam kiedy, ale strony zaczęłam przewracać coraz szybciej, a w książkę byłam wciągana coraz bardziej. Wszystko nabrało tempa, a akcja diametralnie zaczęła się rozwijać.
Po sześciu miesiącach tej ciężkiej nocy, Emma decyduje się zamieszkać z matką. Czy to był dobry wybór? Pomyśleć by można, że wszystko wychodzi na prostą, lecz zaczyna poznawać Rachel, która porzuciła ją po śmierci ojca Emmy. W domu matka organizuje imprezy, przyprowadza nieznanych ludzi, wychodzi na całe noce. Zaczynają się dziać różne rzeczy, które nie pomagają Emmie podnieść się po tragicznych przeżyciach. Trafia z jednego piekła do drugiego, gdzie napawana koszmarami powoli nie radzi sobie. Z pomocą przychodzi jej Jonathan, obecny facet matki, który niespodziewanie staje się kimś bliższym dla Emmy. Jak potoczą się dalsze losy głównej bohaterki?
Swoim skromnym zdaniem uważam, że Rebecca Donovan ma talent do poruszania ciężkich, trudnych tematów. W pierwszej części mieliśmy do czynienia z przemocą domową, której padała ofiarą główna bohaterka serii. Tym razem autorka ofiaruje nam zupełnie nowe tematy. Dodając nowych bohaterów i nowe wątki, wprowadziła taką świeżość całej historii, przez co cała powieść stała się bardziej rozbudowana. Drugoplanowi bohaterowie są dobrze wykreowani. To oni dodają takiego smaku tej powieści.
Cieszy mnie fakt, że książka nie jest zbudowana tylko na negatywnych przeżyciach Emmy. Pomimo przykrych, złych sytuacji, wszystko jest przeplatane przez szczęśliwe i spokojne chwile, którymi może cieszyć się bohaterka. Kibicowałam Emmie za każdym razem, kiedy była podłamana.
Pomimo nadziei na lepszą przyszłość, którą zapewnia nam autorka, zakończenie po prostu rozbija na najmniejsze kawałeczki. Po przeczytaniu ostatnich rozdziałów, nie mogłam dojść do siebie. Przewijały się przeze mnie wszystkie emocje (tak jak i podczas całej książki), lecz przy zakończeniu wszystko było z powiększoną siłą. Byłam taka wściekła, że akurat tak się to skończyło. Przede wszystkim byłam zła na Emmę (nie będę pisać dlaczego, bo tego musicie dowiedzieć się sami).
Rebecca Donovan kończąc w ten sposób książkę, zmusza czytelnika do sięgnięcia po ostatni tom trylogii. To właśnie tam rozstrzygnie się całe zakończenie serii. Bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem "Bez tchu". Po części chciałam się jak najszybciej dowiedzieć co stanie się dalej z Emmą, a poniekąd nie chciałam się rozstawać z bohaterami, do których tak bardzo się przywiązałam.
Pomimo iż książka zawiera swoje wady, uważam że naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję. Nie dajcie zrazić się początkowi, który tak bardzo się dłuży, lecz brnijcie dalej, a może akurat spodoba wam się kontynuacja, jakże popularnej serii.
Książka ta zapewnia nam kolejną dawkę emocji. Budowanie relacji z matką, otwieranie się na innych ludzi, miłość, zdrada, problem z alkoholem są powszechne w lekturze. Właśnie to jest fundamentem całej powieści.
Jeżeli czytaliście "Oddychając z trudem" chętnie poznam wasze opinie. Podobała wam się? Macie jakieś uwagi co do tej książki? Piszcie w komentarzach.
A tym co jeszcze nie zapoznali się z twórczością Rebecci Donovan gorąco polecam!
R.
piątek, 14 sierpnia 2015
"Prawie jak gwiazda rocka" - Matthew Quick
Tytuł: Prawie jak gwiazda rocka
Tytuł oryginału: Sorta Like a Rock Star
Autor: Matthew Quick
Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Maria Brzobohata-Sawicka
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 376
Kategoria: literatura młodzieżowa
"Prawie jak gwiazda rocka" przeczytałam totalnie przypadkiem. Będąc w miejskiej bibliotece na półce akurat znalazłam książki Matthew Quicka. Tego autora kojarzyłam tylko z "Niezbędnik obserwatorów gwiazd". Po przeczytaniu tej o to książki byłam ciekawa także innych powieści pisarza i tak o to trafiłam na "Wybacz mi, Leonardzie" oraz na tę żółtą książkę. Nawet nie czytałam opisu z tyłu okładki, więc wypożyczałam praktycznie w "ciemno". Lecz to był chyba najtrafniejszy wybór jaki mogłam wtedy dokonać. Książka okazała się obłędna i totalnie zawładnęła moim sercem.
Głowna bohaterka to Amber Appleton, która ma siedemnaście lat i mieszka w szkolnym autobusie ze swoją mamą i psem. Jej obecny dom nie należy do jej wymarzonych, ale nigdy nie traci nadziei i wciąż stara się znaleźć plusy zaistniałej sytuacji. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Diwy z Korei, toczy zaciętą walkę z Joan Sędziwą. Myśli pozytywnie i zaraża wszystkich swoją energią. Kiedy zaczyna myśleć, że już gorzej być nie może, wtedy los postanawia jej udowodnić, jak bardzo się myliła.
Życie Amber nie jest i nigdy nie było idealne. Została porzucona przez biologicznego ojca. Ma tylko matkę, która nie ma szczęścia do związków z mężczyznami i nie potrafi zapewnić odpowiedniego bytu własnej córce. Pomimo wszystkich trudności jakie napotkała dotychczas na swojej drodze, nie ma pretensji do dorosłych. Dostrzega wszystkie dobre aspekty swojego życia, ma ukochanego psa Boba i lojalnych sobie przyjaciół oraz Boga, którego bardzo kocha. Chociaż jest źle, ona jest wciąż uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do świata, gdzie zapewne część z nas postawiona w takiej sytuacji, zgorzkniałaby bądź nie poradziła sobie z natłokiem tych wszystkich problemów, jakie posiada główna bohaterka.
Język jakim posługuję się autor jest bardzo lekki. Stosuje młodzieżowe slangi i powiedzenia, co sprawia, że przyjemnie czyta się lekturę. Wspaniale zbudowane dialogi powodują, że książkę czyta się bardzo szybko. Piękna i charakterystyczna okładka przykuła mój wzrok i od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Matthew Quick porusza w swojej powieści wiele istotnych tematów. Bezdomność, alkoholizm, niepełnosprawność, nietolerancja - to wszytko jest w naszym świecie na porządku dziennym. Z tymi problemami wciąż się spotykamy. Jednak mimo tych ciężkich wątków, książkę czyta się z uśmiechem na twarzy.
Losy Amber dogłębnie mnie poruszyły. Od początku polubiłam główną bohaterkę. W pewien sposób związałam się z nią emocjonalnie, bo czytając i przeżywając jej historię miałam wrażenie jakby była dla mnie bliską osobą. Podobała mi się jej wiara w świat, w ludzi. Zaraziła nawet mnie swoim optymizmem i energią. Nie bała się powiedzieć prawdy i pomimo wyrządzonych jej krzywd, wciąż pomagała innym ludziom.
Matthew Quick jest jednym z moich ulubionych autorów. Stworzył niebanalną powieść, na której pod żadnym względem nie rozczarowałam się. Dałam się wciągnąć w świat Amber. Ja połykałam tę książkę. Z zapartym tchem śledziłam jej opowieść i mocno trzymałam za nią kciuki. Jestem oczarowana, zachwycona tą książką i praktycznie nie mam do niej żadnych zastrzeżeń.
To rewelacyjna książka, która daje dużo do myślenia i zmusza do głębokich refleksji. Wywołuje wiele różnych emocji i zapada w pamięć. Pomimo iż jest to powieść młodzieżowa, uważam że jest dla każdego! Przy tej książce wiek nie gra roli.
Gorąco polecam!
Bez kitu!
R.
Tytuł oryginału: Sorta Like a Rock Star
Autor: Matthew Quick
Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Maria Brzobohata-Sawicka
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 376
Kategoria: literatura młodzieżowa
"Prawie jak gwiazda rocka" przeczytałam totalnie przypadkiem. Będąc w miejskiej bibliotece na półce akurat znalazłam książki Matthew Quicka. Tego autora kojarzyłam tylko z "Niezbędnik obserwatorów gwiazd". Po przeczytaniu tej o to książki byłam ciekawa także innych powieści pisarza i tak o to trafiłam na "Wybacz mi, Leonardzie" oraz na tę żółtą książkę. Nawet nie czytałam opisu z tyłu okładki, więc wypożyczałam praktycznie w "ciemno". Lecz to był chyba najtrafniejszy wybór jaki mogłam wtedy dokonać. Książka okazała się obłędna i totalnie zawładnęła moim sercem.
Głowna bohaterka to Amber Appleton, która ma siedemnaście lat i mieszka w szkolnym autobusie ze swoją mamą i psem. Jej obecny dom nie należy do jej wymarzonych, ale nigdy nie traci nadziei i wciąż stara się znaleźć plusy zaistniałej sytuacji. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Diwy z Korei, toczy zaciętą walkę z Joan Sędziwą. Myśli pozytywnie i zaraża wszystkich swoją energią. Kiedy zaczyna myśleć, że już gorzej być nie może, wtedy los postanawia jej udowodnić, jak bardzo się myliła.
Życie Amber nie jest i nigdy nie było idealne. Została porzucona przez biologicznego ojca. Ma tylko matkę, która nie ma szczęścia do związków z mężczyznami i nie potrafi zapewnić odpowiedniego bytu własnej córce. Pomimo wszystkich trudności jakie napotkała dotychczas na swojej drodze, nie ma pretensji do dorosłych. Dostrzega wszystkie dobre aspekty swojego życia, ma ukochanego psa Boba i lojalnych sobie przyjaciół oraz Boga, którego bardzo kocha. Chociaż jest źle, ona jest wciąż uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do świata, gdzie zapewne część z nas postawiona w takiej sytuacji, zgorzkniałaby bądź nie poradziła sobie z natłokiem tych wszystkich problemów, jakie posiada główna bohaterka.
Język jakim posługuję się autor jest bardzo lekki. Stosuje młodzieżowe slangi i powiedzenia, co sprawia, że przyjemnie czyta się lekturę. Wspaniale zbudowane dialogi powodują, że książkę czyta się bardzo szybko. Piękna i charakterystyczna okładka przykuła mój wzrok i od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Matthew Quick porusza w swojej powieści wiele istotnych tematów. Bezdomność, alkoholizm, niepełnosprawność, nietolerancja - to wszytko jest w naszym świecie na porządku dziennym. Z tymi problemami wciąż się spotykamy. Jednak mimo tych ciężkich wątków, książkę czyta się z uśmiechem na twarzy.
Losy Amber dogłębnie mnie poruszyły. Od początku polubiłam główną bohaterkę. W pewien sposób związałam się z nią emocjonalnie, bo czytając i przeżywając jej historię miałam wrażenie jakby była dla mnie bliską osobą. Podobała mi się jej wiara w świat, w ludzi. Zaraziła nawet mnie swoim optymizmem i energią. Nie bała się powiedzieć prawdy i pomimo wyrządzonych jej krzywd, wciąż pomagała innym ludziom.
Matthew Quick jest jednym z moich ulubionych autorów. Stworzył niebanalną powieść, na której pod żadnym względem nie rozczarowałam się. Dałam się wciągnąć w świat Amber. Ja połykałam tę książkę. Z zapartym tchem śledziłam jej opowieść i mocno trzymałam za nią kciuki. Jestem oczarowana, zachwycona tą książką i praktycznie nie mam do niej żadnych zastrzeżeń.
To rewelacyjna książka, która daje dużo do myślenia i zmusza do głębokich refleksji. Wywołuje wiele różnych emocji i zapada w pamięć. Pomimo iż jest to powieść młodzieżowa, uważam że jest dla każdego! Przy tej książce wiek nie gra roli.
Gorąco polecam!
Bez kitu!
R.
środa, 12 sierpnia 2015
"Fangirl" - Rainbow Rowell
Tytuł: Fangirl
Tytuł oryginału: Fangirl
Autor: Rainbow Rowell
Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Magdalena Zielińsla
Data wydania: 27 lipca 2015 roku
Liczba stron: 380
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wren i Cath to siostry bliźniaczki, z wyglądu identyczne, lecz z charakteru są jak ogień i woda. Są swoimi przeciwieństwami: Wren lubi imprezować, pić alkohol, spotykać się z innymi ludźmi. Cath jest typem samotnika - woli siedzieć w domu i pisać fanfikcion do książki, którą kocha nad życie. Są nierozłączne, lecz idąc do colleg'u, ich drogi się powoli rozchodzą. Nie mieszkają razem, a Cath musi wyjść ze swojego "kokonu bezpieczeństwa". W jej życiu pojawiają się dwie osoby: zawsze szczera Reagan i wiecznie uśmiechnięty Levi. Wystarczy tylko kilka miesięcy w nowej szkole, a jej przyjaciele wywrócą wszystko do góry nogami w jej poukładanym świecie.
Kończąc wczoraj powieść Rainbow Rowell, nie wiedziałam co myśleć o tej książce. Moja opinia była zdecydowanie podzielona. Teraz pisząc tę recenzję, wiem już co mi się w "Fangirl" podobało, a co nie. Wcześniej byłam strasznie rozkojarzona, bo nie do końca wiedziałam, jakie jest moje zdanie na temat całej fabuły.
Może zacznę od głównych bohaterów. Każda z tych postaci jest bardzo charakterystyczna i różna od siebie. I to mnie cieszyło. Nie było monotonii. Od samego początku autorka wręcz nasuwa nam te najważniejsze cechy każdego z osobna. Łatwo nam jest ocenić kto jaki jest, bo moim zdaniem, praktycznie wiemy to już od pierwszych stron powieści.
Przede wszystkim urzekł mnie Levi, który jest ciągle uśmiechnięty. Bije od niego taki szczery optymizm(którego czasami jest aż w nadmiarze), którym zarażał wszystkich dookoła. W pracy, w szkole. Jest zawsze uśmiechnięty. Czasami zastanawiałam się, czy go to nie boli, to ciągłe uśmiechanie się.
Tytułowa Fangril, czyli Cath jest dość nietypowa. Często panikuje, jest nieśmiała, i gdyby tylko mogła zamieszkałaby w fikcyjnym świecie Simona Snowa. Jednocześnie jest sympatyczna, rozważna i ma przeogromną fantazję. Jednak zabrakło mi tego czegoś w tej postaci. Tej wyjątkowości, która wyróżniałaby ją na tle większości głównych bohaterek w literaturze młodzieżowej. Największym podobieństwem między mną, a Cath jest czytanie książek. Uwielbiamy je obie!
Styl Rainbow Roweel jest naprawdę bardzo dobry. Pierwszy raz się z nim spotkałam. Słowa pisane z jej pióra czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Książkę przeczytałam wyjątkowo szybko. Jest pełna zabawnych dialogów, na które uśmiechałam się jak głupia. Podobało mi się to, że oprócz historii Cath są wplątane fragmenty historii Simona. Mogłam poznać tą postać i dowiedzieć się kim jest. W powieści możemy znaleźć także rady jak zacząć pisać. To może naprawdę się przydać, zważając na wskazówki zawarte przez autorkę.
Ogólnie książka "Fangirl" była bardzo nagłośniona. Na facebook'u i nie tylko bardzo często widziałam posty związane z tą pozycją, która uważana była za fenomen. Wyczekiwałam premiery i osobiście ją kupiłam. Byłam przekonana, że ta książka skradnie moje serce. Jestem jednak lekko rozczarowana. "Fangirl" podobała mi się, ale nie na tyle jak myślałam że mi się spodoba. Zabrakło mi zdecydowanie akcji, zaskoczenia, bo w niektórych momentach można się domyślić co stanie się później. Nie mogę powiedzieć, czy "Eleonora i Park" jest podobna do nowej powieści Rainbow Rowell, bo akurat tej pozycji nie czytałam.
"Fangirl" to opowieść o przyjaźni, o poznawaniu innych ludzi i przede wszystkim siebie. To książka o stawianiu czoła różnicom miedzy nami i o trudnym dojrzewaniu. To historia o młodej miłości i o ludziach, którzy kochają książki.
Książka idealna na lato. Lekka i przyjemna. Gorąco polecam osobom, które właśnie chcą poświęcić czas książce, dzięki której będą się śmiać razem z bohaterami. Przy której się odprężą i dadzą się wciągnąć w nietuzinkową historię nastolatków.
Nie żałuję, że przeczytałam tę pozycję, a czas na nią poświęcony nie jest zmarnowany.
Piszcie w komentarzach wasze wrażenia po książce Rainbow Rowell, jeśli już ją przeczytaliście.
Chętnie je poznam!
R.
Tytuł oryginału: Fangirl
Autor: Rainbow Rowell
Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Magdalena Zielińsla
Data wydania: 27 lipca 2015 roku
Liczba stron: 380
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wren i Cath to siostry bliźniaczki, z wyglądu identyczne, lecz z charakteru są jak ogień i woda. Są swoimi przeciwieństwami: Wren lubi imprezować, pić alkohol, spotykać się z innymi ludźmi. Cath jest typem samotnika - woli siedzieć w domu i pisać fanfikcion do książki, którą kocha nad życie. Są nierozłączne, lecz idąc do colleg'u, ich drogi się powoli rozchodzą. Nie mieszkają razem, a Cath musi wyjść ze swojego "kokonu bezpieczeństwa". W jej życiu pojawiają się dwie osoby: zawsze szczera Reagan i wiecznie uśmiechnięty Levi. Wystarczy tylko kilka miesięcy w nowej szkole, a jej przyjaciele wywrócą wszystko do góry nogami w jej poukładanym świecie.
Kończąc wczoraj powieść Rainbow Rowell, nie wiedziałam co myśleć o tej książce. Moja opinia była zdecydowanie podzielona. Teraz pisząc tę recenzję, wiem już co mi się w "Fangirl" podobało, a co nie. Wcześniej byłam strasznie rozkojarzona, bo nie do końca wiedziałam, jakie jest moje zdanie na temat całej fabuły.
Może zacznę od głównych bohaterów. Każda z tych postaci jest bardzo charakterystyczna i różna od siebie. I to mnie cieszyło. Nie było monotonii. Od samego początku autorka wręcz nasuwa nam te najważniejsze cechy każdego z osobna. Łatwo nam jest ocenić kto jaki jest, bo moim zdaniem, praktycznie wiemy to już od pierwszych stron powieści.
Przede wszystkim urzekł mnie Levi, który jest ciągle uśmiechnięty. Bije od niego taki szczery optymizm
Tytułowa Fangril, czyli Cath jest dość nietypowa. Często panikuje, jest nieśmiała, i gdyby tylko mogła zamieszkałaby w fikcyjnym świecie Simona Snowa. Jednocześnie jest sympatyczna, rozważna i ma przeogromną fantazję. Jednak zabrakło mi tego czegoś w tej postaci. Tej wyjątkowości, która wyróżniałaby ją na tle większości głównych bohaterek w literaturze młodzieżowej. Największym podobieństwem między mną, a Cath jest czytanie książek. Uwielbiamy je obie!
Styl Rainbow Roweel jest naprawdę bardzo dobry. Pierwszy raz się z nim spotkałam. Słowa pisane z jej pióra czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Książkę przeczytałam wyjątkowo szybko. Jest pełna zabawnych dialogów, na które uśmiechałam się jak głupia. Podobało mi się to, że oprócz historii Cath są wplątane fragmenty historii Simona. Mogłam poznać tą postać i dowiedzieć się kim jest. W powieści możemy znaleźć także rady jak zacząć pisać. To może naprawdę się przydać, zważając na wskazówki zawarte przez autorkę.
Ogólnie książka "Fangirl" była bardzo nagłośniona. Na facebook'u i nie tylko bardzo często widziałam posty związane z tą pozycją, która uważana była za fenomen. Wyczekiwałam premiery i osobiście ją kupiłam. Byłam przekonana, że ta książka skradnie moje serce. Jestem jednak lekko rozczarowana. "Fangirl" podobała mi się, ale nie na tyle jak myślałam że mi się spodoba. Zabrakło mi zdecydowanie akcji, zaskoczenia, bo w niektórych momentach można się domyślić co stanie się później. Nie mogę powiedzieć, czy "Eleonora i Park" jest podobna do nowej powieści Rainbow Rowell, bo akurat tej pozycji nie czytałam.
"Fangirl" to opowieść o przyjaźni, o poznawaniu innych ludzi i przede wszystkim siebie. To książka o stawianiu czoła różnicom miedzy nami i o trudnym dojrzewaniu. To historia o młodej miłości i o ludziach, którzy kochają książki.
Książka idealna na lato. Lekka i przyjemna. Gorąco polecam osobom, które właśnie chcą poświęcić czas książce, dzięki której będą się śmiać razem z bohaterami. Przy której się odprężą i dadzą się wciągnąć w nietuzinkową historię nastolatków.
Nie żałuję, że przeczytałam tę pozycję, a czas na nią poświęcony nie jest zmarnowany.
Piszcie w komentarzach wasze wrażenia po książce Rainbow Rowell, jeśli już ją przeczytaliście.
Chętnie je poznam!
R.
środa, 5 sierpnia 2015
"Czerwona królowa" - Victoria Aveyard
Tytuł: Czerwona Królowa
Tytuł oryginału: Red Queen
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Data wydania: 18 lutego 2015 roku
Liczba stron: 488
Kategoria: fantastyka, science fiction
Na moją półkę książka ta trafiła już w maju, dostając ją na urodziny. Musiało minąć, aż tyle czasu, żebym w końcu po nią sięgnęła. Czy mi się spodobała? Czy żałuję, że tak późno ją przeczytałam, chociaż posiadam ją tak długo? Na oba pytania odpowiedź brzmi TAK! A to jest kolejna recenzja, w której będę mówiła pozytywnie o książce.
Mare Molly Barrow urodziła się 17 listopada 302 roku Nowej Ery. Jest córką Daniela i Ruth Barrowów - małżeństwa ludzi Czerwonych. Tak, Czerwonych, bo świat teraz dzieli się tylko na dwa kolory: Czerwony i... Srebrny. To właśnie kolor krwi decyduje o Twojej pozycji w społeczeństwie. Czerwoni to słudzy, biedacy, tania siła robocza, ludzie którzy są wysyłani na front. Srebrni są panami, arystokratami, którzy mają moc, kierują się siłą i potęgą. Mają dzięki temu władzę nad prawie wszystkim.
Mare nie ma zawodu, a osiemnaste urodziny coraz bliżej. Los jej jest podzielony, bo właśnie osiągając pełnoletność trafi do wojska. Chodzi do szkoły nieregularnie, ma słabe stopnie, a jej drugie imię to Oszustka. Kradzieże, różnorodne wykroczenia ma na swoim koncie, za które z pewnością trafiłaby do więzienia nie raz.
Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy trafia do pałacu, jako służąca. Jednak długo nie zagrzeje sobie miejsca na nowej posadzie, ponieważ przypadkiem odrywa, że nie jest zwykłą Czerwoną...
O "Czerwonej Królowej" było bardzo głośno. Promocja tej książki była ogromna nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Zapewne większość z was ją czytała, a jeśli nie to jesteście w tej miej licznej grupie. Okładkę książki widziałam prawie wszędzie. Była obecna na większości stron internetowych dotyczących literatury.
Książka Victorii Aveyard jest powieścią, gdzie panuje dystopia. Dążenie do wymarzonego, idealnego świata jest wręcz rzeczą nierealną, ale jakże kuszącą. W świecie Mare od dawna są toczone wojny, w których giną niewinni ludzie z jej rodu. Srebrni są bez litośni, a krew na kartach powieści nie raz już została przelana.
Główną bohaterkę naprawdę polubiłam. To prosta dziewczyna, która wie, jak trudne bywa życie. Zmuszona do nędzy potrafi docenić każdy dobry aspekt jej dni. Podziwiam ją za odwagę. Chociaż tak często się bała, nie poddawała się i dążyła dalej do wybranego sobie celu. Dzielnie walczyła i broniła swojego rodu. Jej naiwność czasami była aż przesadna, co w pewnych momentach mnie irytowało. Chociaż została rzucona na głęboką wodę, poradziła sobie w świecie Srebrnych, których poznała "od kuchni". Musi ukrywać siebie, swoją naturę, ale pomagają jej w tym jej sprzymierzeńcy.
Książka jest pełna akcji, a każde znaczące wydarzenie napędza napięcie, które buduje autorka od samego początku powieści. Powoduje to, że od książki nie mogłam się oderwać. Wciąż myślałam o przyszłych losach bohaterów. Podobało mi się to, że autorka wątku miłosnego nie przedstawiła jako najważniejszego. Oczywiście jest on obecny, ale nie aż tak jak w innych powieściach. Książę Cal i jego brat Maven - nie wiedziałam, który z nich jest lepszy. W jednym momencie stawiałam na Cala, a w innym na jego brata. Autorka świetnie wykreowała drugorzędnych bohaterów, pozwalając najpierw czytelnikowi ocenić ich samemu, a dopiero na końcu przedstawić najszczerszą prawdę.
Autorka splotła losy osób, które nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego. Uwikłała młodą dziewczynę w wir kłamstw, intryg, jednocześnie obdarzając ją niezwykłą mocą, która jest jej przyszłością. Odebrano jednak Mare coś ważnego. Przecież wszystko ma swoją cenę...
Walka o sprawiedliwość na śmierć i życie, oddanie swoim pobratymcom, przyjaźń i miłość do rodziny - to jedne z wielu wartości, które skrywa w sobie ta powieść. Zawiera w sobie wiele istotnych stwierdzeń, które jednoznacznie przypominają nam że nie można ufać każdemu.
Jak każda książka ta również ma pewne wady. Brakowało mi genezy świata Mare. Mam nadzieję, że w kolejnej części historia świata głównej bohaterki zostanie lepiej rozwinięta. Są jeszcze pewne rzeczy, które jednak mnie z lekka drażniły, ale są tak małe, że nie istotne porównując do całokształtu.
Książką jestem oczarowana. Jeżeli jej nie czytaliście naprawdę polecam. Może akurat i wam się spodoba. :)
Wciągająca, interesująca, pełna emocji, nieprzewidywalna.
Taka właśnie jest " Czerwona Królowa"!
Tytuł oryginału: Red Queen
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Data wydania: 18 lutego 2015 roku
Liczba stron: 488
Kategoria: fantastyka, science fiction
Na moją półkę książka ta trafiła już w maju, dostając ją na urodziny. Musiało minąć, aż tyle czasu, żebym w końcu po nią sięgnęła. Czy mi się spodobała? Czy żałuję, że tak późno ją przeczytałam, chociaż posiadam ją tak długo? Na oba pytania odpowiedź brzmi TAK! A to jest kolejna recenzja, w której będę mówiła pozytywnie o książce.
Mare Molly Barrow urodziła się 17 listopada 302 roku Nowej Ery. Jest córką Daniela i Ruth Barrowów - małżeństwa ludzi Czerwonych. Tak, Czerwonych, bo świat teraz dzieli się tylko na dwa kolory: Czerwony i... Srebrny. To właśnie kolor krwi decyduje o Twojej pozycji w społeczeństwie. Czerwoni to słudzy, biedacy, tania siła robocza, ludzie którzy są wysyłani na front. Srebrni są panami, arystokratami, którzy mają moc, kierują się siłą i potęgą. Mają dzięki temu władzę nad prawie wszystkim.
Mare nie ma zawodu, a osiemnaste urodziny coraz bliżej. Los jej jest podzielony, bo właśnie osiągając pełnoletność trafi do wojska. Chodzi do szkoły nieregularnie, ma słabe stopnie, a jej drugie imię to Oszustka. Kradzieże, różnorodne wykroczenia ma na swoim koncie, za które z pewnością trafiłaby do więzienia nie raz.
Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy trafia do pałacu, jako służąca. Jednak długo nie zagrzeje sobie miejsca na nowej posadzie, ponieważ przypadkiem odrywa, że nie jest zwykłą Czerwoną...
O "Czerwonej Królowej" było bardzo głośno. Promocja tej książki była ogromna nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Zapewne większość z was ją czytała, a jeśli nie to jesteście w tej miej licznej grupie. Okładkę książki widziałam prawie wszędzie. Była obecna na większości stron internetowych dotyczących literatury.
Książka Victorii Aveyard jest powieścią, gdzie panuje dystopia. Dążenie do wymarzonego, idealnego świata jest wręcz rzeczą nierealną, ale jakże kuszącą. W świecie Mare od dawna są toczone wojny, w których giną niewinni ludzie z jej rodu. Srebrni są bez litośni, a krew na kartach powieści nie raz już została przelana.
Główną bohaterkę naprawdę polubiłam. To prosta dziewczyna, która wie, jak trudne bywa życie. Zmuszona do nędzy potrafi docenić każdy dobry aspekt jej dni. Podziwiam ją za odwagę. Chociaż tak często się bała, nie poddawała się i dążyła dalej do wybranego sobie celu. Dzielnie walczyła i broniła swojego rodu. Jej naiwność czasami była aż przesadna, co w pewnych momentach mnie irytowało. Chociaż została rzucona na głęboką wodę, poradziła sobie w świecie Srebrnych, których poznała "od kuchni". Musi ukrywać siebie, swoją naturę, ale pomagają jej w tym jej sprzymierzeńcy.
Książka jest pełna akcji, a każde znaczące wydarzenie napędza napięcie, które buduje autorka od samego początku powieści. Powoduje to, że od książki nie mogłam się oderwać. Wciąż myślałam o przyszłych losach bohaterów. Podobało mi się to, że autorka wątku miłosnego nie przedstawiła jako najważniejszego. Oczywiście jest on obecny, ale nie aż tak jak w innych powieściach. Książę Cal i jego brat Maven - nie wiedziałam, który z nich jest lepszy. W jednym momencie stawiałam na Cala, a w innym na jego brata. Autorka świetnie wykreowała drugorzędnych bohaterów, pozwalając najpierw czytelnikowi ocenić ich samemu, a dopiero na końcu przedstawić najszczerszą prawdę.
Autorka splotła losy osób, które nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego. Uwikłała młodą dziewczynę w wir kłamstw, intryg, jednocześnie obdarzając ją niezwykłą mocą, która jest jej przyszłością. Odebrano jednak Mare coś ważnego. Przecież wszystko ma swoją cenę...
Walka o sprawiedliwość na śmierć i życie, oddanie swoim pobratymcom, przyjaźń i miłość do rodziny - to jedne z wielu wartości, które skrywa w sobie ta powieść. Zawiera w sobie wiele istotnych stwierdzeń, które jednoznacznie przypominają nam że nie można ufać każdemu.
"Każdy może zdradzić każdego"
Jak każda książka ta również ma pewne wady. Brakowało mi genezy świata Mare. Mam nadzieję, że w kolejnej części historia świata głównej bohaterki zostanie lepiej rozwinięta. Są jeszcze pewne rzeczy, które jednak mnie z lekka drażniły, ale są tak małe, że nie istotne porównując do całokształtu.
Książką jestem oczarowana. Jeżeli jej nie czytaliście naprawdę polecam. Może akurat i wam się spodoba. :)
Wciągająca, interesująca, pełna emocji, nieprzewidywalna.
Taka właśnie jest " Czerwona Królowa"!
"Powstańmy! Czerwoni niczym świt!"
R.
poniedziałek, 27 lipca 2015
"Powód by oddychać" - Rebbeca Donovan
Tytuł: Powód by oddychać
Tytuł oryginału: Reason to Breathe
Autor: Rebbeca Donovan
Seria: Oddechy
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 494
Kategoria: Literatura młodzieżowa
"Powód by oddychać" to kolejna książka, która chwyciła mnie za serce. Emocje towarzyszące mi podczas pierwszego czytania, nie zmieniły się, kiedy zaczęłam książkę czytać po raz drugi. Wciąż były te same i tak silne jak poprzednio. Jestem zawieszona pomiędzy światem głównej bohaterki, a tym realistycznym. Wciąż żyję jej emocjami i przeżyciami, które tak doskonale udało mi się poznać...
Życie Emmy Thomas, a raczej Emily Thomas, bo tak brzmi jej prawdziwe imię, poznajemy już od początkowych rozdziałów. Pierwsza strona uświadamia nam, że główna bohaterka nie ma idealnego życia, jakiego pragnęłaby mieć. Nie jest zwykłą nastolatką. Zawsze pilnuje, aby długie rękawy były dokładnie ściągnięte. Jest bardzo dobrą uczennicą. Umie zakrywać to, czego nie powinni zobaczyć inni. Chce, jak najszybciej skończyć szkołę, ale to tylko dlatego, że mieszka u wujostwa, którzy nie traktują jej dobrze.
Lecz ni stąd ni zowąd, pojawia się chłopak, który wywraca jej świat do góry nogami.
Autorka wykreowała bardzo charakterystycznych i rozbieżnych bohaterów.
Emma jest zamkniętą w sobie dziewczyną, która nie rozmawia z nikim oprócz swojej jedynej przyjaciółki Sary. Trzyma się na uboczu, a jej głównym celem jest skończenie szkoły z najwyższymi stopniami i dostanie się na wymarzone studia. Cały swój czas poświęca zajęciom dodatkowym i sporcie. Zachowuje wszystko dla siebie, a swojej tajemnicy nie odkrywa nikomu
Kiedy poznaje Evana Mathewsa od razu możemy zobaczyć, jak główna bohaterka zmienia się.
Nowy chłopak w szkole jako jedyny zaczyna się interesować Emily i próbuje się znacznie do niej zbliżyć.
Autorka podjęła się bardzo trudnego, ale dość powszechnego tematu w literaturze. Świetnie przedstawiła tok rozumowania i postępowania osoby dotkniętej przemocą domową. Życie dziewczyny cięgle opiera się na kłamstwach i strachu przed oprawcą. Będąc ofiarą wmawia sobie, że nie będzie mieszkać z ciotką wiecznie, a kolejnym argumentem, niepozwalającym jej powiedzieć prawdy, są małe dzieci Carol, które swoim cierpieniem chce chronić.
Prosty język sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i lekko, całkowicie tracąc poczucie czasu. Pozycja jest głęboka w opisy uczuć głównej bohaterki. Rebbeca Donovan napisała to w taki sposób, że kiedy Emma się usmiechała, na mojej twarzy też wpełzał pełno zadowalający uśmiech. Czułam wszystko to co ona - strach przed oprawcą, ból, cierpienie, złość(którą czułam, aż w zanadrzu), ale także radość i pełnie szczęścia. oraz miłość do Evana, która dodaje jej sił i odwagi. Dzięki temu, że tak intensywnie czułam to wszystko, powstała pewna więź miedzy mną, a główną bohaterką.
Historia Emmy jest idealnym przykładem przemocy, jaki panuje nie tylko w świecie książek, ale także w świecie rzeczywistym. Jest wiele nastolatek, takich jak Emily, które przeżywają to samo co ona. A my o tym nie wiemy, bo tak dobrze się z tym ukrywają.
Rebbeca Donovan stworzyła dzieło, które dociera do każdego skrawka naszej duszy. Porusza nasze serce, przygotowując na mocną i głęboką książkę. To nie tylko powieść o młodzieńczej miłości. To powieść także o sile, jaką miała w sobie Emma, o przeciwnościach losu, o cierpieniu. Ten utwór pokazuje, że powinniśmy cieszyć się z każdej małej, dobrej rzeczy.
Pomimo, że teraz jest źle, później będzie dobrze - i właśnie taką nadzieję wszczepił Evan dziewczynie, którą tak bardzo pokochał.
Książkę Rebbeci Donovan "Powód by oddychać" polecam naprawdę każdemu! Ta książka jest warta zapamiętania. Porwijcie się w wir dynamicznych wydarzeń i poznajcie świat Emmy, który choć nie jest idealny i dobry, posiada również wspaniałe chwile.
Dajcie znać w komentarzach, czy czytaliście tę pozycję i napiszcie o swoich wrażeniach.
Tym co jeszcze nie zapoznali się z twórczością Rebbeci Donovan, gorąco polecam!
R.
Tytuł oryginału: Reason to Breathe
Autor: Rebbeca Donovan
Seria: Oddechy
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 494
Kategoria: Literatura młodzieżowa
"Powód by oddychać" to kolejna książka, która chwyciła mnie za serce. Emocje towarzyszące mi podczas pierwszego czytania, nie zmieniły się, kiedy zaczęłam książkę czytać po raz drugi. Wciąż były te same i tak silne jak poprzednio. Jestem zawieszona pomiędzy światem głównej bohaterki, a tym realistycznym. Wciąż żyję jej emocjami i przeżyciami, które tak doskonale udało mi się poznać...
Życie Emmy Thomas, a raczej Emily Thomas, bo tak brzmi jej prawdziwe imię, poznajemy już od początkowych rozdziałów. Pierwsza strona uświadamia nam, że główna bohaterka nie ma idealnego życia, jakiego pragnęłaby mieć. Nie jest zwykłą nastolatką. Zawsze pilnuje, aby długie rękawy były dokładnie ściągnięte. Jest bardzo dobrą uczennicą. Umie zakrywać to, czego nie powinni zobaczyć inni. Chce, jak najszybciej skończyć szkołę, ale to tylko dlatego, że mieszka u wujostwa, którzy nie traktują jej dobrze.
Lecz ni stąd ni zowąd, pojawia się chłopak, który wywraca jej świat do góry nogami.
Autorka wykreowała bardzo charakterystycznych i rozbieżnych bohaterów.
Emma jest zamkniętą w sobie dziewczyną, która nie rozmawia z nikim oprócz swojej jedynej przyjaciółki Sary. Trzyma się na uboczu, a jej głównym celem jest skończenie szkoły z najwyższymi stopniami i dostanie się na wymarzone studia. Cały swój czas poświęca zajęciom dodatkowym i sporcie. Zachowuje wszystko dla siebie, a swojej tajemnicy nie odkrywa nikomu
"Moim sposobem na życie było trzymanie nerwów na wodzy, dławienie w sobie emocji i ich wypieranie."
Nowy chłopak w szkole jako jedyny zaczyna się interesować Emily i próbuje się znacznie do niej zbliżyć.
Autorka podjęła się bardzo trudnego, ale dość powszechnego tematu w literaturze. Świetnie przedstawiła tok rozumowania i postępowania osoby dotkniętej przemocą domową. Życie dziewczyny cięgle opiera się na kłamstwach i strachu przed oprawcą. Będąc ofiarą wmawia sobie, że nie będzie mieszkać z ciotką wiecznie, a kolejnym argumentem, niepozwalającym jej powiedzieć prawdy, są małe dzieci Carol, które swoim cierpieniem chce chronić.
Prosty język sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i lekko, całkowicie tracąc poczucie czasu. Pozycja jest głęboka w opisy uczuć głównej bohaterki. Rebbeca Donovan napisała to w taki sposób, że kiedy Emma się usmiechała, na mojej twarzy też wpełzał pełno zadowalający uśmiech. Czułam wszystko to co ona - strach przed oprawcą, ból, cierpienie, złość
Historia Emmy jest idealnym przykładem przemocy, jaki panuje nie tylko w świecie książek, ale także w świecie rzeczywistym. Jest wiele nastolatek, takich jak Emily, które przeżywają to samo co ona. A my o tym nie wiemy, bo tak dobrze się z tym ukrywają.
Rebbeca Donovan stworzyła dzieło, które dociera do każdego skrawka naszej duszy. Porusza nasze serce, przygotowując na mocną i głęboką książkę. To nie tylko powieść o młodzieńczej miłości. To powieść także o sile, jaką miała w sobie Emma, o przeciwnościach losu, o cierpieniu. Ten utwór pokazuje, że powinniśmy cieszyć się z każdej małej, dobrej rzeczy.
Pomimo, że teraz jest źle, później będzie dobrze - i właśnie taką nadzieję wszczepił Evan dziewczynie, którą tak bardzo pokochał.
Książkę Rebbeci Donovan "Powód by oddychać" polecam naprawdę każdemu! Ta książka jest warta zapamiętania. Porwijcie się w wir dynamicznych wydarzeń i poznajcie świat Emmy, który choć nie jest idealny i dobry, posiada również wspaniałe chwile.
Dajcie znać w komentarzach, czy czytaliście tę pozycję i napiszcie o swoich wrażeniach.
Tym co jeszcze nie zapoznali się z twórczością Rebbeci Donovan, gorąco polecam!
R.
wtorek, 21 lipca 2015
"Jeden dzień" - David Nicholls
Tytuł: Jeden dzień
Tytuł oryginału: One day
Autor: David Nicholls
Wydawnictwo: Świat Książki
Przełożyła: Małgorzata Miłosz
Data wydania: 23 marca 2011
Liczba stron: 448
Kategoria: literatura współczesna
Mając w posiadaniu "Jeden dzień" książka ta zajmuje jedno z honorowych miejsc na mojej półce. Tak samo, jak "Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick jest dla mnie bardzo ważna. Do obydwóch pozycji jestem bardzo przywiązana.
Emma Morley i Dexter Mayhew to główni bohaterowie niezwykłej powieści Davida Nichollsa.
Ona - szara myszka, z dużymi okularami na nosie i straszną fryzurą. Zakompleksiona idealistka, nie zdająca sobie sprawy ze swojego uroku i urody. Chce być w przyszłości pisarką i marzy jej się prawdziwa miłość
On - przystojny, arogancki, popularny i bogaty. Korzystający z życia, szalejący pod każdym względem mężczyzna, który chce być sławny, pracując w telewizji.
Poznają się po ceremonii zakończenia studiów 15 lipca 1988 roku. Mając już dyplom w ręku ze świadomością, że następnego dnia każdy pójdzie w swoją stronę, Emma i Dexter spędzają ze sobą noc.
Po samym krótkim wprowadzeniu można pomyśleć, że to romans, jak każdy inny oparty na jednym takim samym schemacie. Jednak nikt nie mógł się spodziewać utworu, poruszającego tak wiele aspektów naszego życia.
Z głównymi bohaterami spotykamy się co roku 15-ego lipca w każdym ważnym etapie ich życia. Z każdym rokiem Emma i Dexter są inni. W przeciągu 20 lat pokazane jest jak zmienia się człowiek i jak potrafią być zmienne relacje międzyludzkie.
W tej chwili nie ma utworu literackiego, którego obu bohaterów nie poznałabym lepiej, jak tę parę. Czytając książkę, miałam wrażenie, jakby byli prawdziwi. Autor stworzył żywych ludzi, których uczucia i przeżycia nikomu z nas nie są obce.
Język autora jest swobodny, ale ma swój urok. Historia jest pisana z dwóch perspektyw, co pozwala nam poznać emocje bohaterów. "Jeden dzień" to książka o XX i XXI wieku, opisująca rzeczywistość. David Nicholls porusza problemy, z którymi boryka się współczesny człowiek m. in. alkoholizm czy narkotyki. Błyskotliwe dialogi, które potrafią rozbawić czytelnika są wielkim plusem.
Książka jest obyczajówką, w której nie spotkamy żadnych nagłych zwrotów akcji, morderstwa czy fantastyki. To opowieść stworzona tak realistycznie, że mogłaby przytrafić się każdemu z nas.
Ta pozycja jest kopalnią najważniejszych wartości. Opisuje prawdziwą przyjaźń na przestrzeni lat. Przedstawia realia prawdziwego życia, przypominając nam, że nie zawsze jest kolorowo. To powieść o poszukiwaniu drogi do szczęścia i wzajemnego spełnienia. Książka o marzeniach, o dążeniu do określonego celu.
Książka wywołała u mnie głębokie wzruszenie. Przez dobre pół godziny płakałam, wylewając potoki łez. Pomimo iż znałam już historię Emmy i Dextera oglądając film, byłam tak samo poruszona zakończeniem jak przy ekranizacji. Nie pamiętam kiedy ostatni raz ryczałam tak długo, przeżywając losy bohaterów.
Wspaniała powieść dla wszystkich - o tym jak razem z nami zmieniają się nasze priorytety i sposób patrzenia na świat. Ta książka stała się dla mnie ważna, bo jest prawdziwa. I to w niej jest najpiękniejsze, że w żaden sposób nie jest ubarwiona.
Niebanalna, cudowna, niekonwencjonalna książka, którą gorąco polecam.
R.
Tytuł oryginału: One day
Autor: David Nicholls
Wydawnictwo: Świat Książki
Przełożyła: Małgorzata Miłosz
Data wydania: 23 marca 2011
Liczba stron: 448
Kategoria: literatura współczesna
Mając w posiadaniu "Jeden dzień" książka ta zajmuje jedno z honorowych miejsc na mojej półce. Tak samo, jak "Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quick jest dla mnie bardzo ważna. Do obydwóch pozycji jestem bardzo przywiązana.
Emma Morley i Dexter Mayhew to główni bohaterowie niezwykłej powieści Davida Nichollsa.
Ona - szara myszka, z dużymi okularami na nosie i straszną fryzurą. Zakompleksiona idealistka, nie zdająca sobie sprawy ze swojego uroku i urody. Chce być w przyszłości pisarką i marzy jej się prawdziwa miłość
On - przystojny, arogancki, popularny i bogaty. Korzystający z życia, szalejący pod każdym względem mężczyzna, który chce być sławny, pracując w telewizji.
Poznają się po ceremonii zakończenia studiów 15 lipca 1988 roku. Mając już dyplom w ręku ze świadomością, że następnego dnia każdy pójdzie w swoją stronę, Emma i Dexter spędzają ze sobą noc.
Po samym krótkim wprowadzeniu można pomyśleć, że to romans, jak każdy inny oparty na jednym takim samym schemacie. Jednak nikt nie mógł się spodziewać utworu, poruszającego tak wiele aspektów naszego życia.
Z głównymi bohaterami spotykamy się co roku 15-ego lipca w każdym ważnym etapie ich życia. Z każdym rokiem Emma i Dexter są inni. W przeciągu 20 lat pokazane jest jak zmienia się człowiek i jak potrafią być zmienne relacje międzyludzkie.
W tej chwili nie ma utworu literackiego, którego obu bohaterów nie poznałabym lepiej, jak tę parę. Czytając książkę, miałam wrażenie, jakby byli prawdziwi. Autor stworzył żywych ludzi, których uczucia i przeżycia nikomu z nas nie są obce.
Język autora jest swobodny, ale ma swój urok. Historia jest pisana z dwóch perspektyw, co pozwala nam poznać emocje bohaterów. "Jeden dzień" to książka o XX i XXI wieku, opisująca rzeczywistość. David Nicholls porusza problemy, z którymi boryka się współczesny człowiek m. in. alkoholizm czy narkotyki. Błyskotliwe dialogi, które potrafią rozbawić czytelnika są wielkim plusem.
Książka jest obyczajówką, w której nie spotkamy żadnych nagłych zwrotów akcji, morderstwa czy fantastyki. To opowieść stworzona tak realistycznie, że mogłaby przytrafić się każdemu z nas.
Ta pozycja jest kopalnią najważniejszych wartości. Opisuje prawdziwą przyjaźń na przestrzeni lat. Przedstawia realia prawdziwego życia, przypominając nam, że nie zawsze jest kolorowo. To powieść o poszukiwaniu drogi do szczęścia i wzajemnego spełnienia. Książka o marzeniach, o dążeniu do określonego celu.
"Czyż nie po to są właśnie przyjaciele, żeby podtrzymywać na duchu i wyzwalać w człowieku to co najlepsze?"
Książka wywołała u mnie głębokie wzruszenie. Przez dobre pół godziny płakałam, wylewając potoki łez. Pomimo iż znałam już historię Emmy i Dextera oglądając film, byłam tak samo poruszona zakończeniem jak przy ekranizacji. Nie pamiętam kiedy ostatni raz ryczałam tak długo, przeżywając losy bohaterów.
Wspaniała powieść dla wszystkich - o tym jak razem z nami zmieniają się nasze priorytety i sposób patrzenia na świat. Ta książka stała się dla mnie ważna, bo jest prawdziwa. I to w niej jest najpiękniejsze, że w żaden sposób nie jest ubarwiona.
Niebanalna, cudowna, niekonwencjonalna książka, którą gorąco polecam.
R.
środa, 15 lipca 2015
" Moje życie od teraz" - Jessica Verdi
Tytuł: Moje życie od teraz
Autor: Jessica Verdi
Wydawnictwo: Ole
Grupa wydawnicza: Foksal
Data wydania: 15 stycznia 2014
Liczba stron: 270
Kategoria: Literatura piękna
Książa wpadła w moje ręce podczas, któreś promocji w supermarkecie. Okładka była mi znajoma (widziałam ją wcześniej na stronie empik.com) więc kupiłam ją za ostatnie 10 zł z mojego portfela. Za takie małe pieniądze nie spodziewałam się tak wartościowego utworu.
Głowna bohaterka to Lucy Moor, która mieszka w stanie Nowy Jork. Ma 17 lat i jak każdy w tym wieku ma wielkie plany i marzenia na przyszłość. Jest aktorką w szkolnym teatrze, ma dwóch zwariowanych przyjaciół, kochających rodziców, jednego wroga i chłopaka Ty'a.
Swoje życie ma pod kontrolą, ale gdy przychodzą wyniki obsady w sztuce to wszystko powoli się sypie. Traci chłopaka, po paru latach niespodziewanie matka pojawia się w jej domu. Przytłoczona ostatnimi wydarzeniami chce uciec.
Ucieka tam, gdzie nie powinna uciec.. Robi to czego nigdy wcześniej by nie zrobiła...
Pijana, nieświadoma niczego, kompletnie odurzona trafia do mieszkania muzyka, poznanego w klubie, w którym się bawiła.
Każdy z nas popełnia błędy i w którymś momencie się potyka o własne nogi. Pod wpływem emocji czy wydarzeń robimy głupstwa, nie zdając sobie sprawy z przyszłych konsekwencji.
Kiedy Lucy dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa traci głowę. Odpycha swoich przyjaciół, rodzinę. Traci wszystko i wszystkich. Zostaje z tym sama, nie radząc sobie już z niczym. Jest przerażona obecną sytuacją. Strach przed chorobą zaczyna kierować jej życiem.
Tematyka powieści jest dość nie typowa. Plus za odwagę poruszenia tego tematu. Szczerze mówiąc pierwszy raz czytałam książkę, gdzie fabuła skupia się na wątku HIV. Niby temat powszechny i znany, ale jednak nie mówimy o tym otwarcie. Nie przypominam sobie szkolnej pogadanki na lekcji, gdzie omawialibyśmy problematykę HIV/AIDS. Jest to ważny i delikatny temat, ale nie powinien być pomijany i chowany pod tzw." dywan".
Lektura jest pisana prostym i lekkim językiem, lecz jakże głębokim i zmuszającym do refleksji. Czyta się ją szybko. W niektórych momentach zaskakująca, lecz bez żądnych szczególnych zwrotów akcji. Emocje głównej bohaterki są opisane bardzo dobrze, co w pewnym stopniu wprowadza nas w stan w jakim znajduje się Lucy. Nie ma idealizacji świata i życie opisane jest prawdziwie.
Jedyne co nie podobało mi się w książce Jessicy Verdi to to, w jaki sposób główna bohaterka podchodziła do choroby. Jej sposób myślenie w pewnych momentach był dość dziwny i irytujący.
Z książki możemy dowiedzieć się wielu nowych informacji na temat HIV. W pewien sposób uczy, jak radzić sobie w problemami i przypomina, że zawsze są osoby, które nam pomogą. Ta pozycja jest także przestrogą przed takimi imprezami, gdzie pod wpływem alkoholu kończy nam się film.
Podsumowując, zachęcam do przeczytania historii Lucy, która nie jest jedyną nastolatką, która za jeden błąd zapłaciła bardzo wysoką cenę,
Gorąco polecam!
Czytaliście? Macie zamiar? Piszcie opinie w komentarzach!
Miłego dnia wam życzę, drodzy książkoholicy!
R.
czwartek, 9 lipca 2015
" Wybacz mi, Leonardzie" - Matthew Quick
Tytuł: Wybacz mi, Leonardzie
Autor: Matthew Quick
Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 408
Kategoria: literatura młodzieżowa
" Wybacz mi, Leonardzie" nie bez powodu pojawia się jako pierwszy na moim blogu. Książka ta jest dla mnie bardzo ważna, sentymentalna. W moje ręce trafiła, któregoś majowego popołudnia w miejskiej bibliotece, leżąc na samym szczycie regału. Zielony kolor i nieszablonowa okładka przykuła mój wzrok.
Głównego bohatera poznajemy w dniu jego osiemnastych urodzin. Goli głowę na łyso, przygotowuje podarunki dla przyjaciół i zabiera do szkoły pistolet. Sam opis mnie zaintrygował. Ta pozycja nie pozwoliła mi przejść koło niej obojętnie! Musiałam ją przeczytać.
Pierwsza strona pochłonęła mnie całkowicie, powodując, że chciałam lepiej poznać Leonarda Peacocka. Świetny styl pisania Quicka zaciekawił mnie na tyle, aby sięgnąć dalej. Od początku Leo wzbudził moją sympatię. Wyobcowany, zamknięty w sobie. Bez żadnych przyjaciół, z którymi mógłby spędzać czas po szkole. Inteligenty chłopiec, który zupełnie inaczej patrzy na świat. Po prostu inny. Wyjątkowo dojrzały, jak na swój wiek. Pozostawiony sam sobie. Zbyt samotny i zagubiony.
Obserwując rówieśników, którzy są jego zdaniem niedojrzali i nieszczęśliwych dorosłych dochodzi do wniosku, że nie warto dorosnąć.
Akcja książki rozgrywa się w przeciągu dwóch dni, lecz wielokrotne powroty do przeszłości, listy z przyszłości i liczne przypisy urozmaicają treść historii, która w pewnych momentach mnie rozbawiła, a kiedy indziej wzruszyła do łez. Matthew Quick z precyzją porusza wiele trudnych tematów m. in. inność lub relacje damsko-męskie.
Książka pisana prostym językiem jest przepełniona przemyśleniami Leonarda, które zmuszają nas do głębokich refleksji.
Jakże trafny jest ten cytat do opisania osoby, która się wyróżnia. Społeczeństwo ma wielką siłę. Doszczętnie potrafi zniszczyć drugiego człowieka, który nie idzie za tłumem i nie boi się swojej wyjątkowości. Autor pokazał, jak łatwo może dojść do tragedii. Kierowana do młodzieży jak i osób dorosłych.
Książka "Wybacz mi, Leonardzie" długo pozostanie w mojej pamięci. Historia Lea opowiadająca o samotności i braku zrozumienia poruszyła mnie. Wciąż mi przypomina, że nie możemy odwracać się od drugiego człowieka, który potrzebuje naszej pomocnej dłoni. Zawsze jest szansa kogoś uratować.
Niesamowita, szczera, prawdziwa i ujmująca.
Czytaliście już tą książkę bądź macie taki zamiar? Koniecznie chciałabym poznać wasze opinie. Piszcie w komentarzach!
R.
Autor: Matthew Quick
Cykl: Moondrive
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 408
Kategoria: literatura młodzieżowa
" Wybacz mi, Leonardzie" nie bez powodu pojawia się jako pierwszy na moim blogu. Książka ta jest dla mnie bardzo ważna, sentymentalna. W moje ręce trafiła, któregoś majowego popołudnia w miejskiej bibliotece, leżąc na samym szczycie regału. Zielony kolor i nieszablonowa okładka przykuła mój wzrok.
Głównego bohatera poznajemy w dniu jego osiemnastych urodzin. Goli głowę na łyso, przygotowuje podarunki dla przyjaciół i zabiera do szkoły pistolet. Sam opis mnie zaintrygował. Ta pozycja nie pozwoliła mi przejść koło niej obojętnie! Musiałam ją przeczytać.
Pierwsza strona pochłonęła mnie całkowicie, powodując, że chciałam lepiej poznać Leonarda Peacocka. Świetny styl pisania Quicka zaciekawił mnie na tyle, aby sięgnąć dalej. Od początku Leo wzbudził moją sympatię. Wyobcowany, zamknięty w sobie. Bez żadnych przyjaciół, z którymi mógłby spędzać czas po szkole. Inteligenty chłopiec, który zupełnie inaczej patrzy na świat. Po prostu inny. Wyjątkowo dojrzały, jak na swój wiek. Pozostawiony sam sobie. Zbyt samotny i zagubiony.
Obserwując rówieśników, którzy są jego zdaniem niedojrzali i nieszczęśliwych dorosłych dochodzi do wniosku, że nie warto dorosnąć.
" Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym "
Ubiera garnitur i śledzi wybrane sobie ofiary. Widzi ich nudne, szare i monotonne życie, z którego nie są zadowoleni. Obserwuje osoby, które nie potrafią cieszyć się obecnym momentem i nie dostrzegają piękna w tym co mają.
Jego plan to : wręczyć upominki, zabić swojego największego wroga, a na końcu samemu popełnić samobójstwo. W dniu urodzin, o których nikt nie pamięta, tak o to chce położyć kres swojemu istnieniu. Uważa, że śmierć jest najlepszym rozwiązaniem na to, aby go zapamiętano. Pragnie uwagi, której nie doświadczył nawet od własnej matki
Akcja książki rozgrywa się w przeciągu dwóch dni, lecz wielokrotne powroty do przeszłości, listy z przyszłości i liczne przypisy urozmaicają treść historii, która w pewnych momentach mnie rozbawiła, a kiedy indziej wzruszyła do łez. Matthew Quick z precyzją porusza wiele trudnych tematów m. in. inność lub relacje damsko-męskie.
Książka pisana prostym językiem jest przepełniona przemyśleniami Leonarda, które zmuszają nas do głębokich refleksji.
" Inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna"
Książka "Wybacz mi, Leonardzie" długo pozostanie w mojej pamięci. Historia Lea opowiadająca o samotności i braku zrozumienia poruszyła mnie. Wciąż mi przypomina, że nie możemy odwracać się od drugiego człowieka, który potrzebuje naszej pomocnej dłoni. Zawsze jest szansa kogoś uratować.
Niesamowita, szczera, prawdziwa i ujmująca.
Czytaliście już tą książkę bądź macie taki zamiar? Koniecznie chciałabym poznać wasze opinie. Piszcie w komentarzach!
R.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















